Archiwa tagu: słownictwo

Terytoria polskojęzyczne w Republice Litewskiej

Share

W niedawno wspominanych Wiadomościach znad Wilii, kiedy to była mowa o języku, także internetowym, polskiej młodzieży na Litwie, a i o zapożyczeniach litewskich w niej, ukazał się wywiad z docent Krystyną Rutkowską. Wymienia ona trzy obszary, gdzie mówi się po polsku. Są to gwary:
— wileńska
— kowieńska
— smołwieńska

Wileńska – okolice Mejszagoły, Suderwy, Podbrzezia, Rzeszy, Niemenczyna i Bezdan, pas ciągnący się aż za Troki. Do obszaru smołwieńskiego zalicza się wąski pas na granicy z Białorusią – ciągnący się od Ignaliny po Jeziorosy. No i obszar kowieński, o którym napisano już dużo – powstały aż trzy opracowania monograficzne tego terenu. Gwary na Wileńszczyźnie są w dobrej kondycji, natomiast na dwóch pozostałych terenach językiem polskim posługuje się tylko najstarsze pokolenie. Pokolenie średnie i najmłodsze języka polskiego już nie zna.

Nie uczono mnie w Polsce o „języku prostym”, którym posługują się Polacy od Ławaryszek, przez Turgiele, Soleczniki i Ejszyszki. Język, a według docent Rudnickiej gwara, należy do języka białoruskiego. Chociaż w zasadzie język. My językoznawcy sami nie dbamy o precyzję terminologiczną!

Ma ten język dobrze zachowane podstawy języka białoruskiego, znacznie różni się od gwar polskich, które mają podstawy gramatyczne języka polskiego. Obie odmiany gwarowe języka na przeciągu wieków kontaktują ze sobą – są na przemian używane przez te same osoby na pograniczu. W związku z tym gwary polskie zawierają dużo białorutenizmów, czyli zapożyczeń z języka białoruskiego, a „język prosty“ zawiera bardzo dużo polonizmów.

A tu się zaczynają przemiłe leksykalia. Uczona wymieniła stare, więc nie tak rażące lituanizmy, jak wymieniane w artykule najnowsze, oznaczające siedzibę władz czy nazwę formularza. Oto słodkie i przeniknąwsze (tak świadomie piszę) do obu języków wyrazy, których znaczeń każdy może poszukać:

„kumpiaczek’’, ,,grabiasty”, ,,rogajcie’’, ,,rojsta’’, ,,świrśnia’’. „karuki”, „krusznia” itd.

Pojechać by w Litwę.

Poruta i boruta. Dialektolog zawsze czujny

Share

Dialektolog usiłuje czytać wszelkie informacje dotyczące polszczyzny publicznej — naukowe i trochę mniej naukowe, by z tych drugich wyciągnąć coś ciekawego, czyli dialektologicznego. Że się to sprawdza, świadczy przykład poniższy.
W artykuliku napisanym przez dostarczyciela kontentu „Spoza miasta”, wiszącym na stronach stołecznych, a dotyczącym polszczyzny Trójmiasta, sporządzono listę najczęstszych, a może tylko najbardziej denerwujących bądź najlepiej zapamiętanych błędów językowych. Oto ona:

Słowniczek najczęściej popełnianych błędów:
WŁĄCZAĆ (nie: włanczać)
POSZEDŁEM (nie: poszłem)
WZIĄĆ (nie: wziąść)
LICZBA w odniesieniu do rzeczowników policzalnych (np. liczba ludzi; nie: ilość)
DOMYŚLIĆ (nie: domyśleć)
PRZEKONUJĄCY lub PRZEKONYWAJĄCY (nie: przekonywujący)
PORUTA (nie: boruta)
forma TĘ w bierniku (np. tę książkę), forma TĄ w narzędniku
COFAĆ SIĘ (nie: cofać się do tyłu)
CZĘSTSZY (nie: bardziej częstszy)
WIĘKSZA CZĘŚĆ (nie: większa połowa)
FAKT (nie: fakt autentyczny)
KOSZTOWAĆ MNIEJ (nie: kosztować taniej)
TRZECI LIPCA (nie: trzeci lipiec)
DWA TYSIĄCE JEDENASTY (nie: dwutysięczny jedenasty rok)

Co w niej jest dialektalnego? Oczywiście poruta, które to słowo podobno bywa wymawiane jako boruta, oczywiście błędnie. Poruta pochodzi z Wielkopolski, gdzie oznacza wstyd i kompromitację. Oto garść cytatów ze słownika gwary poznańskiej:

poruta 1. powsz. [wstyd, kompromitacja]: Zgolej, bo cie czuć porutą, mówi mój kumotr Ratajczak z Tylnego Chwaliszewa. Chorobny świat, takie coś, überkaubt, bez poruty, i skocz mi w pyry. Co za powiedzmy językiem ludu poznańskiego poruta!!! Jak się wiara zleciała, jak ci wzini rządzić wefte i wefte, a podskubywać, tak narobili poruty na 8 setek tysięcy, że aż matka ojczyzna krwawymi łzami płakała. Taka poruta. A to konkurenci posyłają. Takie są szczwane, bez serca, bez poruty. Dla pewności: żeby chłop nie miał z tego powodu poruty. Nie byde dłużej cierpiał takiej poruty. Poruta istna! Może by na mszom dać? Nie róbcie dyrektorowi poruty. Żeby tylko nie było poruty. W razie czego, to obywatel porucznik wie: winę bierzemy po połowie. Szkiebry nie znajdą i poruty nie będzie. A bez biletu nie ma co. Na pierwszym kilometrze przyłapią i poruta jak diabli!

W Trójmieście i na Pomorzu Zachodnim pojawiają się użycia: siać borutę. A wszak Boruta to diabeł leśny, którego się lud w Łęczyckiem i Kaliskiem chyba do dziś trochę lęka. Widocznie moda na używanie słowa poruta przyszła, ale coś się fonetycznie pomieszało i doszło do takowej zmiany. A może mechanizm był inny?
Kłopotliwe sytuacje określane są dziwnymi dość słowami.


No to skąd się wzięły słowa siara i przypał?