Archiwa tagu: Śląsk

Kto to jest Lach?

Share

Pytanie o znaczenie słowa Lach oraz o to, gdzie według mieszkańców przepytywanej miejscowości mieszkają ludzie tak nazywani wciąż jest ciekawe, a odpowiedzi nie zostały w jedno miejsce zebrane i zinterpretowane. Jeśli ktoś w Krakowie słyszy o Lachach, to zwykle dzięki bardzo prężnemu ośrodkowi tej ludowej polskiej kultury, jakim jest Podegrodzie, o czym zresztą kiedyś tu pisałem. Strój lachowski z Podegrodzia i najbliższej okolicy Starego Sącza uchodzi za najbogatszy ludowy strój polski.

Podegrodzie — rodzina w stroju lachowskim

Bardziej na zachód znajduje się kraina, której nazwa wywodzi się od Lach, ale przymiotnik tworzony od tego rzeczownika to laski lub lašský — stamtąd wywodził się Óndra Łysohorsky, który stworzył laski język literacki. Nie był sam. Od Lachów, jakoś łączonych w historycznych rozważaniach i fantazjach z Lędzanami da się stworzyć nazwę krainy — Lašsko.

Lašsko jest krainą mityczną, a jego […] król (Zdeněk Krulikovský, Skalice 6,
Frýdek-Místek 73801) włącza do niego Małe Laszsko, Wielkie Laszsko i krainę
Białochrobatów (Lachistan), więc z obecnego terytorium Polski: cały Śląsk, góry
i Pogórze, Krakowskie i Sandomierskie.

Mapa terenów laskich i białochrobackich

Więcej na stronie www.lassko.eu. Jak wygląda pisany język laski? Proszę spojrzeć na stronę tytułową i fragment książki Jozefa Šinovskiego Hałdy na roli, Ostrava 1945 (nakładem własnym).


Najciekawsze jest jednak na końcu. Kto dotarł do tego miejsca wpisu, może się ze mną zgodzić albo wręcz przeciwnie. Na zachodnich krańcach Małopolski (dziś w województwie śląskim) leży miejscowość Bestwina. Iluż ona przemianom przynależności państwowo-administracyjnej podlegała w ciągu ostatniego tysiąclecia! Odwieczne pogranicze małopolsko-śląskie (a może śląsko-małopolskie), władze Piastów, Habsburgów (także tych bestwińskich), hurtowe uznawanie za Krakowiaków, przeciąganie ku śląskości, mglista nieco, choć geograficznie najsłuszniejsza „podbeskidzkość” czasów istnienia województwa bielskiego… Najlepsza rzecz jest taka, że dzięki uporczywemu badaniu, powtórzeniu historycznych pytań wielkich Orawian, Piotra Borowego i ks. Ferdynanda Machaya, „co my za jedni?”, odnaleźli się w laskości. Dzięki wielkiej energii miejscowego działacza kulturalnego Sławomira Ślósarczyka odtworzono strój małopolskich Lachów zachodnich, jeśli można użyć takiego określenia. Kolega Ślósarczyk wygląda obecnie tak:

W laskim kłobuku

Kilkupokoleniowy zespół pieśni i tańca „Bestwina” nie tylko śpiewa i tańczy, co się rozumie samo przez się, ale jest ubrany w stroje związane z miejscowym regionem. Wymagało to wiele wysiłku, pracy, przełamywania różnych oporów, przekroczenie granicy zbiorowej niepamięci. Chwała regionalistom i folklorystom z powołania. Tymczasem w połowie XIX wieku istnienie Lachów na terenach olbrzymiego powiatu wadowickiego (który wchłonął myślenicki) było czymś oczywistym. Malunek z książki Wadowicer Kreis (1842) przedstawia owych Lachen tak:

Lachen. Fantazja czy obrazek z natury?

Zadanie domowe: Kto to jest Lach? Jak widać z mapy — pytać można od Frydka po Sandomierz. Odpowiedzi zbieram. #NagrajDziadka

Znowu to samo o Śląsku

Share

Nie jestem obiektywny, a może nawet nie jestem sprawiedliwy, ale w blogu mogę sobie pozwolić na trochę zgryźliwości, tak jak pozwalam sobie na entuzjazm i zachwyty nad tym, że słowa nieznane słownikom ogólnej polszczyzny są powszechnie znane (ostatnio takie emocje wzbudził we mnie fusyt).
Denerwują mnie takie artykuły podsumowujące, a jeszcze formułujące, a raczej referujące cudze, „dezyderaty badawcze”. Ten szczególnie, bo dotyczy badań nad słowiańskimi systemami językowymi Śląska (dialektem śląskim). Podsumowanie, gdzie najobficiej bodaj się cytuje pracę J.S. Bandtkiego z roku 1821, operującą pojęciami takimi jak „czystość” polszczyzny, ujmowanymi nader arbitralnie.
Je też swego czasu cytowałem tę pracę, ale zarazem miałem nadzieję, że nie jako element naukowej wiedzy o Śląsku, nie jako coś niezbędnego do współczesnych badań. Mówiłem, że stosunkowo powolny przyrost polskiej wiedzy naukowej o Śląsku bierze się z przymusu rekapitulowania i zaczynania opisów od zbyt wczesnego etapu. Dość zżymania się. Kto chce, to kliknie. Stwierdziłem też bowiem istnienie syndromu „wiecznej nowości kwestii śląskiej” — polska (kulturalna) opinia publiczna lubi wciąż na nowo dowiadywać się po raz pierwszy o tym, jaki Śląsk jest inny i ciekawy. Jakby za każdym razem odbiorcą był ktoś inny, jakby zarówno gremia naukowe, jak i polityczne, m.in. parlamentarne, resetowały sobie pamięć i za każdym razem, niejednokrotnie życzliwie, ale wciąż na nowo słuchały o Śląsku. Takie doświadczenie chyba mają działacze chcący ratować śląskie dziedzictwo językowe nowymi metodami, zabiegający o uznanie języka śląskiego za język regionalny. Przyszłość przed nami nieznana.

 

Może przemawia przeze mnie zgorzknienie i stetryczenie. Jeśli ktoś rzeczywiście nie wie nic o dialektach śląskich, może przeczytać opublikowany w repozytorium UMK  tekst. Bo zawsze lepiej wiedzieć coś niż zgoła nic.