Archiwa tagu: Limanowa

Lachy czy Lachowie?

Share

Może teraz, gdy prezydentem jest Andrzej Duda, związany między innymi ze Starym Sączem, dotrze do szerszych mas ludności, jak to się nieraz mawiało, że w Sądeckiem istnieje i żyje, bynajmniej nie jako tylko ciekawostka, ludność rdzenna, najrdzenniejsza, bo przez sąsiednich Rusinów zwana Lachami. A Lach to Polak. Ba, może wręcz Po-Lach, jak niektórzy przypuszczali, inni zaś i dziś to głoszą. Może nawet Lecha legendarnego nigdy nie było, ale Lach — jest, i to nie jeden.

Gwara Lachów Sądeckich („stolicą” wiejską tego regionu jest Podegrodzie) ma swe odmiany, które trudno jest uchwycić i opisać, ponieważ obfituje w niespotykane w polszczyźnie ogólnej i wariantywne zarazem zjawiska z zakresu samogłosek, w tym tak zwanych nosowych. Przed drugą wojną światową Eugeniusz Pawłowski notował stan ówczesny. Dziś wiele się zmieniło. Nie mówię jednak o zaniku gwary, lecz o jej rozwoju!

Jednym z przejawów tego są konkursy gwarowe. Główny nazywa się Lachoskie Godonie. Objaśniam, że forma godonie, choć może dziwić innych Małopolan, a także Wielkopolan i Ślązaków, jest w regionie sądeckim prawidłowa. Tam staropolskie krótkie a przed spółgłoską nosową przechodzi w o. Dzieje się tak też w lachowskiej części powiatu Limanowskiego i w mowie Górali okolic Łącka (powiat sądecki, śliwowica) i Kamienicy (powiat limanowski, jakie tam specjały! przyjedźcie w niedzielę na konkurs komionickich śpiywek).
Wracajmy do Lachów. Odbył się konkurs w tym roku w Niskowej. Ciekawa relacja w lokalnym portalu sądeczanin.info. Proszę popatrzeć na stroje!


Lachy, Lachowie, Lasi?

A tytułowe pytanie nie jest proste. Ponieważ nazwy wielu tzw. grup etnograficznych pochodzą od przezwisk, tak, nie bójmy się tego stwierdzenia, to niejednokrotni pociągało to za sobą istnienie mianownika liczby mnogiej jakby deprecjatywnego — te Lachy, a nie ci — Lachowie lub Lasi. Pełen szacunek dla lokalnej kultury!

Przecio. Sobie i światu objaśniamy

Share

W mglisty piątek 25 listopada byłem w Limanowej.

Limanowa , 25.11. 2016. Rynek, bazylika Matki Bożej Bolesnej. Foto: A. Czesak + efekty Google
Foto: A. Czesak + efekty Google

Było mgliście, przedadwentowo. Wyróżnieni i nagrodzeni uczestnicy II Limanowskiego Dyktanda otrzymali z rąk komisji, którą stanowił dr Maciej Malinowski, znawca ortografii i doradca językowy, prowadzący stronę obcyjęzykpolski.pl, autor tekstu dyktanda, i ja. Znakomitą organizację zapewniły Limanowski Dom Kultury, gdzie dyktando pisało sto kilkudziesięcioro uczestników, i Miejska Biblioteka Publiczna w Limanowej. Obiema instytucjami zarządzają sympatyczne panie: Magdalena Szczygieł-Smaga i Joanna Michalik.

Zwyciężyła Monika Mól (na zdjęciu).

Zwyciężczyni II Limanowskiego Dyktanda. Zdjęcie: MBP w Limanowej
Zwyciężczyni II Limanowskiego Dyktanda. Zdjęcie: MBP w Limanowej

Pełna lista nagrodzonych i galeria zdjęć znajduje się na stronie internetowej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Limanowej.

exlibris_limanowa

W tekście dyktanda pojawił się Genek, którego proponuję zapisywać w formie Gienek.

Pochwała uczniowskiej dociekliwości

Ale przecie w tytule mamy słowo przecio. Zapytałem młodych głównie uczestników dyktanda, czy mają pomysł, dlaczego w gwarach okolic Limanowej (najogólniej zaliczanych do podgórskiego pasa tzw. gwar jednonosówkowych) starsze pokolenie mówi przecio, a nie przecie(ż). Zawsze znajdzie się ktoś, kto poświęci trochę czasu i namysłu problemom językowym. Warto. Moje osobiste wyróżnienie otrzymała Anna Konopka z szóstej klasy szkoły podstawowej w Jadamwoli (gmina Łukowica, powiat limanowski), która pomyślała i poświęciła czas na pisemną próbę wyjaśnienia tej zagadki.
Moje dociekanie wygląda następująco: Odpowiednikiem ogólnopolskiego –ę na końcu wyrazów w większości gwar powiatu limanowskiego jest –o lub [ů]/[ō]. Mówi się jo ido (= ja idę), wiezo trowo (= wiozę trawę). I mówi się też przecio. Ale tam przecież nie ma w polskim języku ogólnym –ę, żeby miało się zamieniać na –o, lecz -e(ż). Prawda. Teraz nie ma, ale dawniej było. Informują nas słowniki etymologiczne i dawne dzieła literackie, że pierwotną formą było

przed się,

które przekształciło się w

przecię, a następnie w przecie, wzmacniane partykułą ż,
co daje przecież.

Gwary jednak idą swoją drogą. W jednym są bardziej konserwatywne (zachowały pamięć o dawnej nosowości), z drugiej innowacyjne — przekształciły samogłoskę nosową: tak zwana barwa zmieniła się z [e] w [o], a rezonans nosowy osłabł do zera.

staropolskie przecię stało się limanowskim przecio.

Prawda, że ciekawe? No przecio.  Gwary powiatów limanowskiego i nowosądeckiego, myślenickiego, bocheńskiego i brzeskiego wciąż czekają na dokładniejsze opisanie i zsyntetyzowanie dotychczas zebranych, ale rozproszonych (paradoks) danych.