Archiwa tagu: Juliusz Kubel

Godać to czasownik testujący

Share

Jest czasownik bardzo powszechny, oznaczający mówienie, gadać, w wielu systemach językowych nazywanych gwarami polskimi, brzmi on mniej więcej godać, ale niekiedy warto go zapisać w wersji gádać. Znak á bliższy jest pierwotnym, wyjściowym formom, daje też możliwość wymówienia w inny sposób. Nie wiedzieć czemu, wykładają się na nim dziennikarze, także ci, którzy przyjaźnie chcą zrelacjonować jakieś wydarzenie związane z mówieniem lokalnymi odmianami językowymi. Na przykład Norbert Woźniak, piszący o wizycie Juliusza Kubla (było tu o jego Księciu Szaranku) w Dusznikach i występie miejscowej grupy śpiewaczej. Pozwoliłem sobie na zaznaczenie, gdzie błąd:

Godali, nie godoli!

Jo godom, on godo, on godoł, ona godałagodać trzeba poprawnie.

W każdym razie w gwarze dusznickiej i w gwarze poznańskiej, a bodaj w całym dialekcie wielkopolskim w pierwszej osobie czasu przeszłego w rodzaju męskoosobowym występuje forma godali, nie godoli.

Możemy strawestować znany walczyk o kalinie, tylko zamiast sadzenia, podlewania i ścinania byłoby wypaczanie odmiany. Słaba trawestacja? No pewnie, bo daleko mi do doskonałości mowy ludu.

Czasownik godać,
trzeba nim włodać
.
Kto go nie umie dobrze odmieniać,
Niech nie używa!

Petit Prince, czyli Książę Szaranek

Share

Jednym z najbardziej zajmujących mnie zagadnień jest powstawanie przekładów dzieł literackich na gwary, o których — przypominam — głosi się w podręcznikach, że to ustne systemy językowe, którymi posługują się niewykształceni mieszkańcy wsi.


Gdy mówimy „gwara poznańska”, której klasykiem jest Juliusz Kubel, sam dla siebie wyznaczający standardy sprawności i dowcipu, jako autor opowieści o Starym Marychu i Heli blubrającej przy niedzieli, to myślimy zarazem o gwarze miejskiej Poznania i o interdialekcie wielkopolskim. Jego cechy to deterytorializacja i pewna niesystemowość.  Z grafii i fonetyki wyeliminowano na przykład większość dyftongów (pisaliśmy o nich trochę przy okazji wielkopolskiej gwary jarocińskiej).

Dziś więc o nowości „drugiej świeżości”. Bo przedświąteczna machina promocyjna ogłasza właśnie, ku mej radości, ukazanie się przekładu Le Petit Prince na gwarę wielkopolską:

Antoine de Saint-Exupérys »Kleiner Prinz«, übersetzt in den großpolnischen Dialekt der polnischen Sprache.
Tłumaczenie “Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego na dialekt wielkopolski.

Kiedy byłem na sześć lot stary, szpycłem w jednyj knipie ekstra madaiczny obrozek. Knipa była o dżungli i pozywała się: Opowieści po prowdzie. Na obrozku nagrygolony był wąż boa, jak śrutuje jakiegoś zwiyrzoka. Tej, wyglądało to tak samo, jak na tym obrozku.
aaaWew ty knipie stojało napisane, że „węże boa śrutują swoją ofiarę wew cołkiyj postaci, bez pojapania jej kielochami i potem nynają bez sześć miesiyncy, aż jej nie strawią”. Dużo wtedy żym myśloł o przygodach wew dżungli i udało mi się nawet nagrygolić krydką mój pierwszy obrozek.

Źródło

Gdy ustna w swej istocie gwara staje się językiem pisanym, językiem literatury, docelowym językiem przekładu, następują zmiany w systemie gramatycznym, a słownictwo ulega przemianom. Gdy Tłumacz informuje:
Zez obrozkami autora
Przetminął na gwarę wielkopolską
Juliusz Kubel

widzimy
1) podwojony tradycyjny wielkopolski przyimek zez;
2) rozszerzenie semantyki czasownika przetminąć. W omawianej publikacji przetminął jest zastępnikiem tradycyjnie występujących na kartach tytułowych polskich książek czasowników przetłumaczyłprzełożył.
Najbardziej autorytatywny słownik gwary poznańskiej mówi:

 

przetminąć

  • przetminąć przestarz. [zamienić, wymienić]: Obuwie było za ciasne, musiałem je przetminąć.

Chyba udatnie. Ocena oczywiście należy do Poznanian, poznaniaków, poznańczyków i Wielkopolan spoza jednej z naszych stolic.


Zainteresowani mogą posłuchać fragmentu książki i dowiedzieć się nieco więcej o całym wydarzeniu z relacji TVN 24.