Archiwa tagu: historia języka

Kapsuła czasu z Brzezówki

Share

Na Twitterze pojawił się dziś ciekawy dokument. Odnaleziono go, jak pisze Kris Zarlok (@KrisZarlok), podczas rozbiórki starego domu w Brzezówce (gmina Hażlach, powiat cieszyński, województwo śląskie).

Brzezówka

Nas tu, na dialektologia.pl interesują formy niestandardowe, a najbardziej dialektalne. Pierwsza część pisana ręką dziecka z pierwszych klas szkoły powszechnej, czyli zapewne niżej podpisana Emilia Kunc, ur. 1931 (?). Świadczą o tym błędy w pisowni łącznej i rozdzielnej w ten czas zam. wtenczas, zmamusią zam. z mamusią, a zwłaszcza dzielenie czasownika z przedrostkiem, np. za wojowali.
„Mój ojciec (…) uciekał aż pod Lwów. Tam go zajeni Niemcy. My zmamusią gospodarowały same”. Zajeni zam. zajęli oraz budowa pierwszej osoby liczby mnogiej: my gospodarowały.
„Tą pamiątkę zamurował Świątek Rudolf mularz”. Mularz to dzisiejszy murarz. Forma staropolska, ale żywa w wielu regionach.
Podpisy złożyła jedna, bardziej wyrobiona ręka. Jednak formy Kuncuwna zam. –ównacurka zamiast córka zamiast  świadczą o słabej znajomości polskiego standardu ortograficznego.

Czy żadna z tych cech nie identyfikuje jednoznacznie regionalnie przedstawionego dokumentu. Raczej nie, ale gdyby wrócić do początku, znajdziemy w tym to roku. Można to uznać albo za element podniosłego stylu polszczyzny ogólnej, albo za lokalny sposób dokładnego wskazywania, wspólny z czeskim i słowackim zaimkiem tento. Za lokalne możne także uznać imiona Ferdynand, Aniela, Emilia, Rudolf. W tym zestawieniu mogą wskazywać na Śląsk (Cieszyński), a nie na Małopolskę na przykład, gdzie oczekiwałoby się choćby np. Stanisława.

Oryginalny tweet ma aktualne w dzisiejszym polskim dyskursie publicznym hasło „reparacje” i sam przez się również stanowi kapsułę czasu, tyle że ulatującą w cyberprzestrzeń.

Przecio. Sobie i światu objaśniamy

Share

W mglisty piątek 25 listopada byłem w Limanowej.

Limanowa , 25.11. 2016. Rynek, bazylika Matki Bożej Bolesnej. Foto: A. Czesak + efekty Google
Foto: A. Czesak + efekty Google

Było mgliście, przedadwentowo. Wyróżnieni i nagrodzeni uczestnicy II Limanowskiego Dyktanda otrzymali z rąk komisji, którą stanowił dr Maciej Malinowski, znawca ortografii i doradca językowy, prowadzący stronę obcyjęzykpolski.pl, autor tekstu dyktanda, i ja. Znakomitą organizację zapewniły Limanowski Dom Kultury, gdzie dyktando pisało sto kilkudziesięcioro uczestników, i Miejska Biblioteka Publiczna w Limanowej. Obiema instytucjami zarządzają sympatyczne panie: Magdalena Szczygieł-Smaga i Joanna Michalik.

Zwyciężyła Monika Mól (na zdjęciu).

Zwyciężczyni II Limanowskiego Dyktanda. Zdjęcie: MBP w Limanowej
Zwyciężczyni II Limanowskiego Dyktanda. Zdjęcie: MBP w Limanowej

Pełna lista nagrodzonych i galeria zdjęć znajduje się na stronie internetowej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Limanowej.

exlibris_limanowa

W tekście dyktanda pojawił się Genek, którego proponuję zapisywać w formie Gienek.

Pochwała uczniowskiej dociekliwości

Ale przecie w tytule mamy słowo przecio. Zapytałem młodych głównie uczestników dyktanda, czy mają pomysł, dlaczego w gwarach okolic Limanowej (najogólniej zaliczanych do podgórskiego pasa tzw. gwar jednonosówkowych) starsze pokolenie mówi przecio, a nie przecie(ż). Zawsze znajdzie się ktoś, kto poświęci trochę czasu i namysłu problemom językowym. Warto. Moje osobiste wyróżnienie otrzymała Anna Konopka z szóstej klasy szkoły podstawowej w Jadamwoli (gmina Łukowica, powiat limanowski), która pomyślała i poświęciła czas na pisemną próbę wyjaśnienia tej zagadki.
Moje dociekanie wygląda następująco: Odpowiednikiem ogólnopolskiego –ę na końcu wyrazów w większości gwar powiatu limanowskiego jest –o lub [ů]/[ō]. Mówi się jo ido (= ja idę), wiezo trowo (= wiozę trawę). I mówi się też przecio. Ale tam przecież nie ma w polskim języku ogólnym –ę, żeby miało się zamieniać na –o, lecz -e(ż). Prawda. Teraz nie ma, ale dawniej było. Informują nas słowniki etymologiczne i dawne dzieła literackie, że pierwotną formą było

przed się,

które przekształciło się w

przecię, a następnie w przecie, wzmacniane partykułą ż,
co daje przecież.

Gwary jednak idą swoją drogą. W jednym są bardziej konserwatywne (zachowały pamięć o dawnej nosowości), z drugiej innowacyjne — przekształciły samogłoskę nosową: tak zwana barwa zmieniła się z [e] w [o], a rezonans nosowy osłabł do zera.

staropolskie przecię stało się limanowskim przecio.

Prawda, że ciekawe? No przecio.  Gwary powiatów limanowskiego i nowosądeckiego, myślenickiego, bocheńskiego i brzeskiego wciąż czekają na dokładniejsze opisanie i zsyntetyzowanie dotychczas zebranych, ale rozproszonych (paradoks) danych.