Archiwa tagu: gwary góralskie

Posiady gawędziarskie w Jeleśni i Milówce

Share

Dziennik Zachodni informuje, że 12 i 13 listopada 2016 r. w Jeleśni i Milówce odbyły się posiady gawędziarskie:

W Posiadach wzięło udział 43 gawędziarzy, z czego 15 to dzieci do lat 12, 12 wykonawców w wieku od 13 do 18 lat oraz 16 dorosłych. Wśród najmłodszych najlepszym okazał się Paweł Kukuczka z Koniakowa, w kategorii młodzieży I miejsce zdobyła Marta Szarzec z Wisły, zaś wśród dorosłych Dorota Gryglak z Rycerki. Wśród instrumentalistów jury wysłuchało 50 solistów i 14 kapel. Soliści zostali podzieleni na kategorie instrumentalistów i multiinstrumentalistów.

Co tak w ogóle wiemy o gwarach żywieckich?
Z Encyklopedii języka polskiego, którą cytowałem przy okazji archaizmu podhalańskiego, nie dowiemy się niczego, albowiem nie ma artykułu hasłowego „gwary żywieckie” ani „żywieckie gwary”. A przydałby się przecież, bo rozmaite kontrowersje są, a brak łatwo dostępnej wiedzy owocuje przekłamaniami. Część z nich spowodowana jest m.in. tym, że region znajduje się w województwie śląskim.
Znacznie lepiej jest w Internecie. Prof. Halina Karaś z Uniwersytetu Warszawskiego w serwisie poświęconym gwarom polskim opisała gwarę Żywiecczyzny, która sięga poza granice współczesnego powiatu żywieckiego. Uwzględniła Stryszawę z powiatu suskiego (czyli mającego stolicę w Suchej Beskidzkiej). Link: Charakterystyka gwar Żywiecczyzny
Karaś opiera się głównie na badaniach Jerzego Reichana i Krystyny Holly.

Koleżanka Gryglak wzięła ze sobą kamerę, więc z radością udostępniam film i zarazem wyrażam przekonanie, że mikrofon jednak pomaga w tym, żeby było lepiej słychać.

Dorota Gryglak jest z Rycerki (Górnej?). Cechą, którą ja chcę podkreślić jako najciekawszą i wyodrębniającą gwary okolic Żywca na tle i Małopolski, i Śląska, jest bezokolicznikowe –j w miejscu ogólnopolskiego, małopolskiego i śląskiego –ć. Proszę posłuchać: uopowiedziej (0:27), byj (= być; 1:18), daj (= dać; 1:30). Ale tam, gdzie w polszczyźnie ogólnej mamy bezokolicznik zakończony na –ść, jest w prezentowanej gwarowej opowieści –ś, np. jyś (= jeść; 1:23)
Należąca do młodego pokolenia gawędziarka nie prezentuje w swej wymowie cechy, która w starszych pokoleniach łączy Górny Śląsk i południową Małopolskę, czyli –i np. w przedrostku odpowiadającym polskiemu przy-, np. przyseł (= przyszedł), choć wg naukowych opisów powinno być prziseł, a w Ślemieniu słyszałem również typową tylko dla opisywanych okolic psi-. W 2:18 jest przisła, czyli całkiem cecha nie umarła.

Mamy tu również ciekawe uzupełnienie leksykalne. W 2:30 słyszymy: zaś była bitka ‘znowu była chłosta’. Wielki Słownik gwar polskich PAN nie notuje takiego znaczenia z powiatu żywieckiego.
bitka_sgp-pan
Mamy więc do suplementu materiał jak znalazł.

Ludwik de Laveaux (Delaveaux)

Właściwie bohaterką opowieści jest jego żona, zwana tu Delawiną, ale o nim samym koniecznie trzeba wspomnieć. Nie dość bowiem, że był jednym z dziesiątek tysięcy właścicieli majątków ziemskich, ale był jednym z nielicznych, którzy zainteresowali się mową ludu i obyczajami jego. Dzięki książce Gorale bieskidowi zachodniego pasma Karpat: rys etnograficzny zwyczajów i obyczajów włościan okolic Żywca (Kraków 1851) mamy obserwacje dialektologiczne sprzed półtora stulecia, co w przypadku polskiego obszaru językowego jest skarbem.

goraleOto przykładowy dialog:

I przypisy:

Chrań, a nie chroń, to nie błąd ani hiperyzm, lecz pożyczka ze słowackiego. To wynik pogranicznego położenia regionu — między Księstwem Cieszyńskim, Orawą i „Polską” zamieszkaną przez Lachów.

Wyznaczanie granicy góralsko-lachowskiej i kwestia przyporządkowania dialektalnego i etnicznego (oraz etnograficznego) poszczególnych miejscowości w tym arcyciekawym pasie dzielącym południową Małopolskę to osobne zagadnienie.
Dzięki, Google, za zdigitalizowanie tego ciekawego i żywo napisanego dziełka.

Gwary na Facebooku. Mszana Dolna i okolice

Share

Mszana Dolna to stolica Zagórzan — Górali mieszkających za górami (Gorcami). Ewidentnie jest więc to nazwa nadana przez mieszkających „przed” tymi górami, których się zwie Podhalanami.
Jakiś czas temu powstała strona (fanpage / fanpejdż) Gwara Górali zagórzańskich z Mszany Dolnej i okolic.

Grupy etniczne (sic) okolic Mszany Dolnej
Grupy etniczne (sic) okolic Mszany Dolnej

W dziale informacje czytamy:

Piykniē witôjciy!
Tyn fanpejdż ôstoł uzdajany pô tõ côby naso gwara niy zaginenã

Strona dialektologia.pl jest afirmatywnie nastawiona do wszelkich działań na rzecz gwar, nie tylko ich beznamiętnego opisywania jako elementów przeszłości. Tu jednak zwrócić trzeba uwagę na kozacką fantazję dotyczącą użycia znaków diakrytycznych i w ogóle zapisu głosek obecnych w danej gwarze. Niestety, chcąc nawet pobieżnie odnieść się do tego krótkiego cytatu, trzeba przywołać literaturę przedmiotu. Ważne są w tym względzie opisy prof. Józefy Kobylińskiej (rodem z Poręby Wielkiej) i literatura przedmiotu przywołana we wstępie do jej Słownika gwary gorczańskiej (zagórzańskiej).

Józefa Kobylińska, Słownik gwary gorczańskiej, 2001
Józefa Kobylińska, Słownik gwary gorczańskiej, 2001

Zatem:

  1. Piykniē — nie wiadomo, co ma oznaczać e z kreską poziomą. Zwykle w językoznawstwie oznacza się tak długość głoski.
  2. witôjciy — litera ô występuje tu w miejscu historycznie długiego a, które w gwarach południowomałopolskich zwykle brzmi jak o; użycie ô nie jest szczęśliwe, bo aktywiści wprowadzający nową pisownię podhalańską i śląską używają go do oznaczania właśnie labializacji…
  3. … co w zasadzie czyni i autor omawianego fanpejdża w słowach ôstoł i , które bez wątpienia czytać należy [uostou] i [puo].
  4. Wracając do witôjciy — końcowe y może przywodzić na myśl skalnopodhalańskie redukcje wygłosowego –e po spółgłoskach miękkich, ale czy występuje w Mszanie Dolnej, nie wiem.
  5. Wspomniana w punkcie drugim litera ô występuje też w spójniku côby. Piszę o niej osobno, bo na obszarze góralskim możliwe są i występują co najmniej trzy rodzaje wymowy: a) bez labializacji: coby (tak u Kobylińskiej), b) z labializacją, c) ze zwężeniem o aż do ů (ó): cóby (na Orawie i chyba w części zachodniego Podhala).
  6. tõ — fala nad literą o, nazywana też tyldą, zwykle oznacza nosowość; tutaj dla wystąpienia nosowości, także wtórnej, nie ma warunków, więc nie wiadomo, co ten znak oznacza.
  7. zaginenã — i podobnie zagadkowe jest dla mnie ã w formie czasownika w czasie przeszłym i w rodzaju żeńskim; może to jakieś wydłużenie artykulacji w wygłosie, ale tylda zwykle, jak napisałem wyżej, oznacza nosowość.

Pojawiają się ciekawe informacje słownikowe z przykładami użycia, choć fonetycznie niezbyt pewne (albo nieobjaśnione), np.:

ÔĆKE — kiedyś tam/jakiś czas temu
Przykład:
»Oćke na tem sałasié siedzioł jedén baca, teros to hań nik nié bacujé —Jakiś czas temu w tym szałasie był jakiś baca, teraz to już tam nikt nie bacuje.

W tym ôćke występują aż dwie bardzo ciekawe zjawiska dialektalne: ôć jest formalnym odpowiednikiem polskiego choć, ale góralskie tajemnicze ch (h) bywa tak słabe, że zapisujący je autochton, który chce oddać to, co mówi i słyszy, nie stosuje zasady etymologicznej i całkowicie je pomija. O, które się wskutek zaniku ch znalazło na początku wyrazu, jest labializowane, ale nie to jest tą drugą zapowiedzianą ciekawą cechą. Chodzi mi o twardość k przed e: ôćke. Ke jest formalnym odpowiednikiem polskich kie(dyś), kiej itp. O tym, kiedy i które k bywają w dialektach Polski twarde, może się jeszcze kiedysi napisze.


Wszystkich piszących o swej gwarze, mowie rodzinnej okolicy, zachęcam do nagrywania jej przykładów, choćby za pomocą telefonów (smartfonów). Żadne kreski i opisy amatorskie, a nawet specjalistyczne nie zastąpią przykładu dźwiękowego.