Archiwa tagu: gwara

Językowe quizy i ich analizy. #01 TVP Info

Share

Ktoś musi. Czasem we mnie się odzywa chęć ocenienia tego, co inni piszą o języku. Oto quiz językowy z TVP Info, 19 maja 2017 r. Tytuł intryguje, lead przestrasza, haft kaszubski (?) zawsze piękny. Jako autor wpisu figuruje Arkadiusz Kleniewski.

Tytuł intryguje, bo zawiera ciekawe słowa: Zihajtka, dzieliwór i ociypka. Lead przestrasza, a może rozjusza, bo mówi o gwarach w odniesieniu do makroregionów językowych, które w najlepszym razie, zgodnie z klasycznymi podręcznikami polskiej dialektologii, winny być nazywane dialektami. Ponieważ zaś podręczniki te mają sporo lat (np. Dialekty polskie Karola Dejny — 44), to trzeba uwzględniać zmiany zaszłe w rzeczywistości społecznej i językowej od czasu ich ukazania się. Mianowicie prawne uznanie kaszubskiego za język i rozwój literackiej kaszubszczyzny oraz dążenia emancypacyjne części użytkowników dialektu śląskiego.

Uważasz, że dogadasz się z każdym, kto posługuje się językiem polskim? Ady idź! Niy lyj siy żurem! No, ale może rzeczywiście masz fifa. Masz odwagę zmierzyć się ze słowami z gwary śląskiej, wielkopolskiej, małopolskiej, mazowieckiej i kaszubskiej. Weź udział w quizie, sprawdź swoją wiedzę i zaspokój swoją ciekawość!

Nie powinienem tego jakoś straszliwie poważnie komentować, bo przecież to tylko zabawa. Owszem, ale dla wielu ludzi w Polsce jest ważne, czy słowa, których używają, są zakwalifikowane jako gwarowe, dialektalne, regionalne i tak dalej. Ważne jest też, czy w ogóle w takim quizie pytania odnoszą się sensownie do rzeczywistości, a odpowiedzi są prawdziwe. Tylko te klasyfikacje.

Na Górnym Śląsku stały ferment, żeby już nie używać słowa gwara, odczuwanego jako deprecjonujące (ostatnio mówiła o tym prof. Jolanta Tambor na spotkaniu 18 maja w Teatrze Korez w Katowicach), a tutaj śmiało, gwara śląska i ajzynbaniok.

Ajzynbaniok i gwara śląska

Quiz TVP Info to typowy miszmasz. Nie zapowiadano „gwary warszawskiej”, a sporo jej było. Największym nieporozumieniem jest chyba dzieliwór, które to słowo ma oznaczać taksówkarza w „gwarze małopolskiej”.

dzieliwór w gwarze małopolskiej

Skąd go wzięli kompilatorzy quizu? Zapewne z baaardzo ogólnego indeksu „regionalizmów krakowskich” stanowiącego część Wikisłownika. To autorzy tego wpisu sieją zamęt w umysłach prostych i niesamodzielnych, nieskorych do poszukiwań i refleksji. Oto fragment:

Jaka gwara małopolska czy regionalizm krakowski? To czystej wody warszawizm, dawny, bo dawniej dzieliworek i zieliworek to dorożkarz.

Dzieliworek, warszawski dorożkarz

Chyba taki dorożkarz, co miał nad sobą jakiegoś zwierzchnika i był w stanie generować ponadwymiarowy przychód ze szkodą dla właściciela przedsiębiorstwa transportowego. Kto jeździł dawniej PKS-em, ten wie, o czym mowa. O dzisiejszych praktykach niczyich nie wspomnę, a jezdzę busami cęsto.


Powyższe dowody pochodzą ze Słownika gwary warszawskiej XIX wieku Bronisława Wieczorkiewicza. Prawda, że te świnie w Alejach pięknie wyglądają?

Wieczorkiewicz, Słownik gwary warszawskiej XIX wieku

Żeby jednak nie było, że jestem zamknięty na prawdę. Jeśli ktoś jest w stanie się zaklinać, że jego kuzyn ze Zwierzyńca (nie pod Lublynem, lecz krakowskiego) tylko tak mówił na fiakrów, a dziś na taksówkarzy, to uwzględnię, że może cień prawdopodobieństwa w tym Wikiindeksie i quizie TVP się czai.

4 kwietnia. Pod Racławicami

Share

Czwartego kwietnia obchodzę rocznicę bitwy pod Racławicami, bo rodzinnie jestem związany z tym terenem. Ponieważ jest to jednak serwis dialektologiczny, to wypada odpowiedzieć na pytanie o przynależność dialektalną  miejscowości z gminy Racławice.
Jest to dialekt małopolski, w odmianie środkowej. Charakterystyczne jest wymawianie dawnego tak zwanego „e pochylonego” jako „zwykłego” e, czyli np. mleko, podczas gdy większość Małopolski wymawia mlyko  przez y, a mieszczanie krakowscy i północ dialektalnej Małopolski (czyli gdzieś pod Opocznem na przykład): mliko przez i.


Na zdjęciu: mogiły kosynierów na polach pomiędzy Janowiczkami a Dziemięrzycami (Ździemierzycami).
No właśnie. Mówi się Ździemierzyce przez e, a pisze Dziemięrzyce przez ę. To cecha gwarowa występująca na północ od Krakowa, sięgająca daleko w Kieleckie, że brak nosowości samogłosek zapisywanych z ogonkami. Zob w gebie — godo sie tak cy nie?
Bohater bitwy pod Racławicami nie pochodził stamtąd, lecz z Rzędowic (gmina Koniusza) lub Zakrzowa. W każdym razie tam się odznaczył bohaterskim zgaszeniem czapką lontu rosyjskiej armaty. Pożył jeszcze dwa miesiące, wdowa znacznie dłużej, za to w biedzie.
Ale właśnie z tradycją bitwy racławickiej i kosynierami wiąże się piosenka
Bartosu, Bartosu,
oj, nie traćwa nadziei,
Bóg pobłogosławi,
Ojczyznę nam zbawi.
Językowo ciekawe są dwa elementy: s w imieniu/nazwisku/przezwisku bohatera wobec literackiego sz Bartosz (jak w dzisiejszych imionach polityka Arłukowicza czy piłkarza Kapustki). To –s jest oczywiście efektem mazurzenia. Jest to jednak styk polszczyzny literackiej z gwarą. Wołacz nie jest więc pewny, bo mógłby brzmieć Bartosie (jak w pastorałkowych przedstawieniach).
Podobnie z czasownikową końcówką –wa w słowie nie traćwa (= nie traćmy). Pochodzi ona z dawnej liczby podwójnej. Czy jednak odzwierciedla regionalną cechę wymowy? Niekoniecznie. Już pod koniec XVIII wieku był to chyba sygnał „chłopskości”, element stylizacyjny.
Przymiotnik od nazwy miejscowej Racławice wydaje się całemu narodowi oczywisty, bo mamy racławickie tradycje i „Panoramę Racławicką”. Ale po racła(w)sku przymiotnik brzmi racławski właśnie, przy czym upraszcza się grupę spółgłoskową i mówi: racłaski. To też cecha regionalna i staropolska zarazem. Mówiło się wszak o sejmiku ziemi proszowskiej, a nie proszowickiej – od nazwy Proszowice. A i do dzisiaj potocznie się tak mówi, co sprawdzałem na żywych studentkach.
Czy jest jakaś praca o gwarze gminy Racławice? To pytanie skieruję do miejscowej biblioteki i do profesora Stanisława Cygana.