Archiwa tagu: dialekt

Papież Franciszek o gwarach

Share

Papież po włosku mówi i myśli językiem swojej babci. To własne doświadczenie „gwary” w argentyńskim domu, formacyjne, mimo zdobywania wykształcenia klasycznego, poznawania języków nowożytnych, pozostało w nim do dziś. Uznaje je za cenne i zwraca na to uwagę swoich słuchaczy we Włoszech i na całym świecie.

Wypowiedź papieża Franciszka jest metaforyczna i dosłowna zarazem, bo opisuje sytuację przekazywania wiary, ale także dowartościowuje mowę domową, zawierającą cechy dialektalne. Przytacza ją Gość Niedzielny (dodatek diecezjalny opolski):

Dlaczego mówienie gwarą jest ważne?

Odpowiedź na to pytanie dał papież Franciszek. – Przekaz wiary może się dokonywać tylko »w dialekcie«, w dialekcie rodzinnym, mamy i taty, babci i dziadka (…). Nie zapominajcie o tym. Waszym zadaniem jest przekazywanie wiary, ale trzeba to czynić w dialekcie miłości waszego domu, rodziny – mówił papież do rodziców, których dzieci ochrzcił na początku tego roku. – Gwara to jest mowa naszych ojców. To jest język, który słyszymy od małego. Nie wyobrażam sobie, że mieszkając na Śląsku, nie znałabym gwary śląskiej. To jest po prostu język serca. Kiedy mówię do mojej córeczki „Joł ci tak mocno przaja” to brzmi to cieplej niż „kocham cię” – mówi Aneta Kurek, nauczycielka w Zespole Szkół Gminy Izbicko.

To jedno z wielu świadectw ludzi wykształconych współczesnej epoki, którzy chcą w jakimś stopniu pozostawać przy języku swojego dzieciństwa, a nie przechodzić, z powodu wykształcenia właśnie, wyłącznie na język edukacji, język warstw wykształconych, urzędowy, nie swój.

Dialekt dialektu, czyli terminologia

Share

Natknąłem się na urocza narrację dotyczącą nowoczesnego budownictwa, nowoczesnego mieszkania, nowoczesnego stylu życia, nowej miejskości i wielu innych pozytywnych rzeczy, o których ładnie umieją mówić urbaniści i marketingowcy. Cytat z „Rzeczpospolitej”:

– Joia Méridia to tzw. macrolot. Ma być spójną miejską wyspą, która łączy różne funkcje, dzięki czemu może zaspokoić różnorodne potrzeby swoich mieszkańców – podkreślają.

Nazwa nowej dzielnicy oznacza “przyjemność”. – Joia Méridia pochodzi z lokalnego dialektu nissarda, nicejskiej odmiany dialektu prowansalskiego – mówi Barbara Czerniawska reprezentująca Eiffage. – Zgodnie ze swoją nazwą, Joia Méridia ma się stać otwartą, przyjazną przestrzenią mieszkalną tętniącą życiem siedem dni w tygodniu, a zarazem sugestywnym przykładem miasta jutra. Realizacja stanowi flagowy projekt Nice Eco-Vallée (Ekologicznej Doliny Nicei), nowej, atrakcyjnej dzielnicy, położonej na zachód od centrum Nicei, największego miasta Lazurowego Wybrzeża – opowiada.

Dlaczego ten tekst reklamujący (ciekawe, czy tłumy Czytelników tego bloga rzucą się rezerwować sobie mieszkania) znalazł się tutaj. Dlatego, że mówi się, jak w tytule, o dialekcie dialektu. To jest temat.

A co nauka (i Wikipedia) na to?

Zacznijmy od jednostki wyższego rzędu, którą tu nazwano dialektem prowansalskim. To nie jest aktualna nazwa. Może nawet nigdy nie była. Mnie się podoba termin język prowansalski, ale dziś częściej mówi się o języku okcytańskim lub oksytańskim.
Nie mówmy więc o dialekcie dialektu (ani w tym przypadku o subdialekcie dialektu), lecz ewentualnie o miejskim dialekcie języka d’oc. Anglojęzyczna Wikipedia zaprasza, żeby od niej pohipertekstować.