Ślungwa i śruba. Moc gwary jarocińskiej

Share

Michał Wiraszko, artysta i gitarzysta, czyta prozę Twardocha i uczy się gwary jarocińskiej. Świetny miks, chyba rzeczywiście lubi wielobarwność języka. Tak mówi w poznańskiej Wyborczej:

Czytam też Słownik gwary jarocińskiej prezent za udział w akcji czytania dzieciom podczas festiwalu w Jarocinie. Czytam, bo język ciekawi mnie na każdym poziomie. Ulubione nowe słowa? Ślungwa, czyli brudas. No i to piękne zdanie przykładowe ze słownika: „Babe mioł ślungwe i łyn tyż czorny łaziuł. A śrube takum mioł, że gu musieli dłe dum zawlyc”.

Słowa słowami, ale dialektologia wielkopolskość widzi głównie w dyftongicznej wymowie samogłosek. Spójrzmy na dwa niepozorne wyrazy, nie tak wyraziste jak ślungwa: mianowicie

łyn i dłe
czyli
on i do

Tak, tak. Po Wielkopolsce kłezy chłedzum, młyj Błeże. I jakoby nie ma różnicy między łekim a łedum, czyli okiem i wodą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *