Słowa w Bydgoszczy. Top 10

Share

Redaktor Maciej Ferederowicz z Radia Eska opublikował zbiór dziesięciu słów, których jakoby używają bydgoszczanie i stawia tezę, że nie wiedzą oni o ich gwarowym pochodzeniu. Muszę zacytować::

Zestawienie stworzyliśmy na podstawie największego słownika zawierającego słowa, jakimi na co dzień posługiwali się bydgoszczanie. Niektóre zwroty mają inne znaczenie niż w pozostałej części kraju, niektóre mogły wejść do języka ogólnopolskiego. Zobaczcie zatem 10 słów, których używacie, choć nie wiecie, że to gwara.

1. posługiwali się; 2. używacie; 3. nie wiecie, że to gwara; 4. mogły wejść do języka ogólnopolskiego

Jeśli 1, to nie 2, a jeśli 2, to nie jeden, bo albo należą do przeszłości, albo istnieją.
3. Przecież można używać słowa i wiedzieć, że należy ono do regionalnego zasobu lub gwary miejskiej. Nie ma w tym nic wstydliwego. 4. Mogły, ale nie weszły? Weszły, ale nie jesteśmy tego pewni?


Ten największy słownik bydgoski to bardzo ciekawie zrobiony, bo zawierający współczesne cytaty i próby objaśnienia pochodzenia wielu słów i wyrażeń, umieszczony w serwisie Firtel bydgoski.

To były metodologiczne zastrzeżenia, a teraz wyborna wybrana lista:
bajzel – bałagan
bambosze – papcie
chichrać się – śmiać się
Gwiazdor – odpowiednik św. Mikołaja, przychodzi w Gwiazdkę
iść na szagę – iść na skróty, z rosyjskiego „szagoj”
kinol/ginol – nos
kapnąć się – zorientować się, zdać sobie z czegoś sprawę
firtel / fyrtel – określony teren, miejsce, zakamarek; z niemieckiego Viertel – rejon, okręg
dynks – mała rzecz, którą trudno określić
zakluczać – zamykać na klucz

Papcie podobają mi się najbardziej, bo właściwie chyba nie ma oficjalnego jednego ogólnopolskiego słowa nazywającego domowe, miękkie obuwie.
Na szagę zaś chodzi się  w wielu regionach Polski, ale  wyjaśnieniu, że to pochodzi od jakiegoś rosyjskiego szagoj nie dowierzam.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *