Sąsiedzi się podśmiewają, dialektolodzy zbierają

Share

Ludzie się nieraz zastanawiają, gdzie przebiegają granice między gwarami czy dialektami. Opcje są dwie — albo gdzieś daleko, albo tuż koło nas. Przejawia się to często podśmiewaniem się z tego, jak mówią sąsiedzi, ci, których mowa różni się od naszej.

Byłem niedawno w gminie Podegrodzie (powiat sądecki, województwo małopolskie). Podegrodzie to „stolica Lachów”, ale ja od dawna głoszę, że pogranicza są wszędzie. Toteż nie może dziwić, że Mokra Wieś, sąsiadująca z Podegrodziem, ma gwarową cechę, która mieszkańcom Podegrodzia „rzuca się w uszy”. Jest to wymowa ó jako y.

Król brzmi tam jak kryl.

Oczywiście w mowie tych, którzy przy swej mowie tradycyjnej trwają.

W wielu miejscach tak jest. Chciałbym ich zebrać jak najwięcej. Na przykład Karol Dejna pisał (RKJ ŁTN XXIX 48), że sąsiedzi uważają, że we wsi Byczki (gmina Godzianów, powiat skierniewicki, województwo łódzkie) mówi się

Krewe me regi (krowa ma rogi).

Czy naprawdę tak było, czy tylko chodziło o zmianę oe — a więc krewa regi, ale nie kreweme. A może jednak? Bardzom ciekaw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *