Zachachy chyba powinny być dziksze

Lubuskie lokalne słownictwo. Zachachy

Share

Zachach, mokronosy, garbatka — czy wiesz, co znaczą te słowa? Nie wiem! Hura, coś dla mnie! Bo ja bardzo lubię poznawać nowe wyrazy, w Polsce, w lokalnych odmianach języka.
Świetną robotę wykonał Paweł Nijaki na łamach Gazety Lubuskiej i jej lokalnych mutacji w portalu naszemiasto.pl. Tym bardziej poczułem się zachęcony, że……sam często głoszę o tym, że na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych nie powstały „nowe dialekty mieszane”, które od wczesnych lat pięćdziesiątych, a może zaraz po 1945 roku, gdy masy ludności polskiej i wschodniosłowiańskiej przesiedlano i same się przenosiły na tereny, które dotychczas znajdowały się w granicach Niemiec, przez które przeszedł front i idące za frontem horrenda. Ale nie o nieszczęściach ludzkich (od powietrza, głodu, ognia i wojny, zachowaj nas, Panie), lecz o nowych dla mnie wyrazach mam pisać.


Zachach, mokronosy i garbatka?

Autor zachęca czytelników (mnie nie musi) następującymi słowami:

Wiecie, czym są zachachy? A może słyszeliście kiedyś o mokronosach? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do naszego przeglądu gwarowych słów, które funkcjonowały na Ziemiach Zachodnich, w tym w Lubuskiem, jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nie tylko Wielkopolska ma się czym pochwalić. Wiele wyrażeń może Was mocno zaskoczyć.

Pokazuje w ten sposób, że najbliższym terytorialnie Zielonej Góry dialektem starym, osiadłym, odwiecznym jest dialekt wielkopolski. Łączność ze słowiańskimi dialektami dolnośląskimi została przerwana dawniej.

Faktycznie, opracowanie wygląda bardzo ciekawie. Wiele by można skomentować. Hitem są właśnie tytułowe zachachy. A może występujący w liczbie pojedynczej zachach?

Zachach to jedno z bardziej tajemniczych określeń gwarowych zachodniej Polski. Zachachami określano pola uprawne położone z dala od wsi. Pojawiały się najczęściej w towarzystwie dzikarni.

W znanych mi opracowaniach dotyczących dialektu wielkopolskiego (często bezzasadnie zwanego w sposób uproszczony i mylący gwarą poznańską) nie ma zachachów. Zapytany przeze mnie o źródło Autor, red. P. Nijaki (dziękuję za błyskawiczną odpowiedź!), objaśnił mi, że w książce z 1998 r. Gwary i nazewnictwo na Ziemiach Zachodnich i Północnych znajduje się forma w liczbie mnogiej (zachachy), ale w publikacji użyto słowa zachach (w liczbie pojedynczej) świadomie, po konsultacji z innymi Lubuszanami znającymi to słowo.

Nie ma słowa zachach(y) w Kartotece Słownika gwar polskich PAN! A w „całym Internecie” znalazłem tylko wpis z bloga Prowincjonalna Nauczycielka z 9 grudnia 2013:

Saszka [imię psa — AC] szalała ze szczęścia. Olbrzymi teren do obiegnięcia, ziemia do wytarzania się, różne zachachy, nowy teren. Wypuszczona z domu biegała radośnie z wywieszonym jęzorem wracając jednak kontrolnie co chwila pod drzwi domu, no bo jeszcze pojechałybyśmy gdzieś bez niej?

[Edycja z 24 kwietnia 2017: Autorka bloga napisała, że to literówka, że miały być zapachy. Kontekst dopuszczał zachachy jako teren, gdzie pies się mógł wybiegać i wyszaleć. No cóż. Tym ciekawsze jest odkrycie lubuskich dziennikarzy. Czy w Żarach też są zachachy? A w Lubsku?

Bardzom ciekaw tego słowa. Robocza hipoteza byłaby taka, że może ma to związek z wielkopolskim i pomorskim słowem chęchy, czyli: tereny bagienne, trzęsawiska, mokradła, tereny trudno dostępne, nieużytki, teren nierówny, pełen grud, zarośla na bagnach. Wymawia się to przez nosowe y, a zapisuje także jako chynchy po wielkopolsku i chanchy po kociewsku.
Może Dialektologia UAM pomoże? Ostatnio publikują świetne mapki zasięgów nazw i zwyczajów wielkopostnych i wielkanocnych.


Wolno rozpowszechniać, ale wszelką uzyskaną wiedzą o wyrazach lokalnych i dawnych koniecznie proszę się ze mną dzielić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *