Konkursy gwary — ale jakiej?

Share

Gdy się mieszka w jakimś regionie, a w tym regionie w komunikacji codziennej wielu obywateli i wiele obywatelek na co dzień posługuje się systemem językowym odmiennym od urzędowej wersji języka, nie potrzebują przymiotników. Co innego dialektolog. Ten by chciał od razu uzyskać klasyfikację, najlepiej od dzieci, nauczycieli lub stuletniego starca, życzliwego rozmówcy. Ale to przecież wcale nie jest proste i oczywiste.

Oczywiście, może się nieco zastanowić człowiek, kiedy bez uprzedzenia przeczyta następującą informację:

W Zespole Szkół Publicznych w Górkach Wielkich odbył się Gwarowy Konkurs Recytatorski, w którym rywalizowali uczniowie szkół podstawowych z Brennej, Górek Wielkich, Skoczowa, Pierśćca, Pogórza i Grodźca.

Zadaniem uczestników konkursu było przygotowanie wybranego przez siebie tekstu pisanego gwarą i zaprezentowanie go na scenie. Wśród uczniów klas I-III zwyciężyła Julia Nowak ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Brennej Bukowej. Drugie miejsce przypadło Janowi Grabowieckiemu z tej samej szkoły, a miejsce trzecie zajął Michał Sikora z SP w Górkach Wielkich. Wyróżnienia otrzymali Małgorzata Cieślar z SP nr 1 w Brennej Leśnicy oraz Estera Szturc z SP nr 8 w Skoczowie. Wśród uczniów klas IV-VI triumfowała Magdalena Podżorska z SP nr 2 w Brennej Bukowej przed Weroniką Kusy z SP nr 8 w Skoczowie. Trzeci był Józef Strach z SP w Górkach Wielkich.
(beskidzka24.pl, 23.05.2016)

Konkurs jakiej gwary? Czy każdy wie bez chwili namysłu, gdzie jest Pierściec? Z Brenną może trochę lepiej. Nazwa Górki Wielkie budzi skojarzenia u letników z Gliwic czy Chorzowa albo miłośników prozy Zofii Kossak-Szczuckiej tam zwanej po drugim mężu Kossak-Szatkowską. Skoczów powinien jakoś kojarzyć się ze Śląskiem Cieszyńskim, ale czy się kojarzy? Człowiek myśli, że nazwy i słowa są znane, a taki na przykład kałdun (dygresja z Krakowa) okazuje się nieprzeniknioną tajemnicą. Proszę sprawdzić w sondzie Patryka Bedlińskiego. Gwara jest sprawą tak lokalną, że nie musimy jej opatrywać przymiotnikiem. Podobnie dzieje się z mową śląską promowaną np. w Chorzowie i w Dzienniku Zachodnim. Tam często piszą o godce. Owszem, ale pominąwszy już to, że godka to może być opowieść (o czymś), godkę (język, mowę, gwarę) mają ludzie wszędzie tam, gdzie występuje pochylone (bo wtedy: gadka przez a). Jest takie bezprzymiotnikowe ujęcie językowym przejawem zamknięcia danej społeczności w kręgu własnych spraw i zainteresowań. Czyli publikuje się informację w światowej sieci informacyjnej, ale zakłada się, że czytać będą nasi i sąsiednie parafie.

Wracamy do dialektologii. Czy mamy dobrze posegregowane i zhierarchizowane dialekty na terytorium Polski? Trochę tak, trochę nie. Po pierwsze, dawniej dialektolodzy ex definitione nie wchodzili do miasteczek i większych miast. Owszem, da się to uzasadnić, ale bywają również tereny, gdzie ludność miejska stanowi z okolicznymi wsiami etniczne continuum, ma zaś inne słownictwo wynikające z charakteru wykonywanych prac, różnic w sposobie mieszkania i tak dalej.

Gdy byłem w grudniu w Cieszynie, nie do końca przemyślałem zasadność plakatu, na którym napisano: konkurs GWAR (dopełniacz liczby mnogiej). I słusznie, ponieważ występują spore różnice (łatwiej wyczuwają je miejscowi) na jednej tylko części Śląska.

Konkurs gwar w Cieszynie
Konkurs gwar w Cieszynie

Nieszczęsny jest, dodajmy, upowszechniony i żyjący siłą inercji quasi-termin „gwara śląska”, mający obejmować wszystkie sposoby mówienia od Kluczborka po Jabłonków i od Katowic po Białą Prudnicką. A może tylko mowę katowicko-chorzowsko-bytomsko-rudzką, którą posługuje się wiele tysięcy mieszkańców tych miast, więc to z nią można się zetknąć statystycznie najczęściej, odwiedzając konurbację górnośląską albo stykając się z Górnoślązakami podczas wakacyjnych wyjazdów? Ale nawet gwara owej wielkiej aglomeracji nie jest jednakowa. Kazimierz Nitsch pisał sto lat temu bez ogródek:

(…) trzeba z dzisiejszego Śląska wyłączyć przedewszystkiem pasek kraju na wschód od Pszczyny, Zabrza, Lublińca. Językowo należy on wyraźnie do Małopolski, a godne uwagi, że historycznie (Długosz) należał do djecezji krakowskiej. Cechują go: a) forma igu̯a, gdy zresztą na całym Śląsku i̯egła (lub i̯egu̯a); b) przechodzenie końcowego w –k: na nuogak; c) mazurzenie; d) dyftongizacja o: puole, i zanik przed nim ł: puot ‘pot’ i ‘płot’, suova ‘słowa’ i ‘sowa’; e) typ duśyu̯ ṕyu̯.

Kazimierz Nitsch, Djalekty języka polskiego. W: Encyklopedya polska. Tom III — Dział III. (Część II):  Język polski i jego historya z uwzględnieniem innych języków na ziemiach polskich. Część II. Opracowali Henryk Ułaszyn, A. A. Kryński, Jan Łoś, Michał Rowiński, Kazimierz Nitsch, Stanisław Ptaszycki, Jan Rozwadowski, Adam Kleczkowski, Jakób Willer, Mojżesz Schorr, H. Ojansuu, Stanisław Wędkiewicz, Andrzej Gawroński, Stanisław Estreicher. Nakładem Akademii Umiejętności. Skład główny w księgarniach Gebethner i Wolff: Warszawa, Lublin, Łódź — G. Gebethner i Sp.: Kraków — Polish Book Importing, Co, Inc.: New York, s. 330–331.

Cytat z Kazimierza Nitscha w wersji PDF: Nitsch 1915 – Śląsk

Trzeba będzie jeszcze kiedyś wrócić do tych słów.

2 przemyślenia nt. „Konkursy gwary — ale jakiej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *