Dialektologiczne must have. Część 1 z ∞

Share

Mast hewy, czyli muszomiecie?* Co dialektolog musi mieć, znać, mieć przeczytane? Sprawa jest trochę trudna, bo najnowszy podręcznik pod tytułem Dialekty polskie, autorstwa Karola Dejny, ma lat 43. Wydanie drugie, poprawione tylko w szczegółach, bo zasadniczo „fotograficzne”, ma niemal ćwierć wieku.

Karol Dejna, Dialekty polskie, wyd. 2, 1993
Karol Dejna, Dialekty polskie, wyd. 2, 1993

Nie byłby to problem, gdyby dialekty i gwary zanikły przed jego ukazaniem się. Ponieważ jednak żyją, ponieważ ukazało się wiele monografii gwar i zjawisk językowych w gwarach, ponieważ po roku 1989 wielu ludzi, także amatorów, wydaje słowniczki i słowniki, ponieważ zmienił się status kaszubszczyzny, przez Dejnę opisywanej jako dialekt polski itd., itp., widzimy, że mamy podręcznik, bardzo autorytatywny, ale stopień jego adekwatności i aktualności maleje. Lepszego jednak nie ma. I to jest problem.
Co jeszcze istotne. Społeczeństwo głównie jest zainteresowane różnicami w słownictwie, a dialektologia uprawiana przez Karola Dejnę zajmowała się głównie zjawiskami fonetycznymi i morfologicznymi. Proszę zapoznać się ze spisem treści omawianej publikacji:

W książce znajdują się też wartościowe mapy, bazujące na trudno dostępnym, za to kolorowym, wciąż nie zdigitalizowanym Małym atlasie gwar polskich. Oto przykład jednej z mapek Dejny, dotyczącej sandhi na terytorium Polski:

Sandhi. Udźwięcznienie, brak udźwięcznienia. Dejna 1993
Sandhi. Udźwięcznienie, brak udźwięcznienia. Dejna 1993

* To dopiero jakiś niezrozumiały slang, trudniejszy niż wano wejta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *