Archiwa kategorii: Historie

Książka w języku mazurskim

Share

Natknąłem się na artykuł o mazurskiej książce sprzed 117 lat:

Ta Swenta Woyna, prowadzona od Pana Boga przećiwko Diabłowzy. Allbo: Utrata i Nazatwigranie tego Mnasta Człowzeci Dusi. Od Jana Buniana. Roku 1900. Przetłomacona na Polski-jenzik w Staro-Pruski-Mowzie, od Gornika Jacuba Sczepana w Mnesće Herne. Westfahlach.


Jest to tłumaczenie dzieła pt. The Holy War Made by King Shaddai Upon Diabolus, to Regain the Metropolis of the World, Or, The Losing and Taking Again of the Town of Mansoul. Miasto Mansoul to Man’s Soul, a więc ‘dusza ludzka’. Po niemiecku: Der Heilige Krieg: Wie derselbe geführet wird von Christo Jesu… Umb und über Die Menschliche Seele (w wersji z XVII wieku) lub Der heilige Krieg um die Stadt Menschen-Seele (bardziej współcześnie).

Piszą tam też o jakimś doktorze Czesaku, dialektologu, ale opis nie do końca zgadza mi się z tym, którego ja znam z autopsji. Strona tytułowa jednego z egzemplarzy przechowywanych w Bibliotece Narodowej, który trzymałem w ręce 5 marca 2017 roku, wygląda zaś tak:

John Bunyan, Holy War (in Mazurian)

Istotnym wkładem Piotra Szatowskiego w rozpoczynające się, jak sądzę, badania nad tekstem książki, jest próba językowego, dialektologicznego umiejscowienia geograficznego cech językowych tłumacza Bunyana na język Mazurów (polski w wersji staropruskiej):

Próba określenia, z jakiego obszaru wywodził się Sczepan, nie należy do zadań prostych, które można wykonać ad hoc. Na razie ograniczam się do hipotezy, że jest to zachodniomazurski dialekt, o czym świadczyć może konsekwentne zapisywanie mi jako mn lub mni (mnasto, mniasto), a także użycie słów zachodniomazurskich z obszaru między Nidzicą, Działdowem a Ostródą (a zapożyczonych najpewniej oryginalnie z Ziemi Chełmińskiej) jak kulgaionc, a więc „tocząc, turlając” czy słowa, do którego mam osobisty stosunek z racji użycia w moim rodzinnym domu – łamzać, a zatem błagać, prosić usilnie, porzucając dumę, umizgiwać się.

Trzeba będzie całość poddać dokładniejszej analizie.

Lachy czy Lachowie?

Share

Może teraz, gdy prezydentem jest Andrzej Duda, związany między innymi ze Starym Sączem, dotrze do szerszych mas ludności, jak to się nieraz mawiało, że w Sądeckiem istnieje i żyje, bynajmniej nie jako tylko ciekawostka, ludność rdzenna, najrdzenniejsza, bo przez sąsiednich Rusinów zwana Lachami. A Lach to Polak. Ba, może wręcz Po-Lach, jak niektórzy przypuszczali, inni zaś i dziś to głoszą. Może nawet Lecha legendarnego nigdy nie było, ale Lach — jest, i to nie jeden.

Gwara Lachów Sądeckich („stolicą” wiejską tego regionu jest Podegrodzie) ma swe odmiany, które trudno jest uchwycić i opisać, ponieważ obfituje w niespotykane w polszczyźnie ogólnej i wariantywne zarazem zjawiska z zakresu samogłosek, w tym tak zwanych nosowych. Przed drugą wojną światową Eugeniusz Pawłowski notował stan ówczesny. Dziś wiele się zmieniło. Nie mówię jednak o zaniku gwary, lecz o jej rozwoju!

Jednym z przejawów tego są konkursy gwarowe. Główny nazywa się Lachoskie Godonie. Objaśniam, że forma godonie, choć może dziwić innych Małopolan, a także Wielkopolan i Ślązaków, jest w regionie sądeckim prawidłowa. Tam staropolskie krótkie a przed spółgłoską nosową przechodzi w o. Dzieje się tak też w lachowskiej części powiatu Limanowskiego i w mowie Górali okolic Łącka (powiat sądecki, śliwowica) i Kamienicy (powiat limanowski, jakie tam specjały! przyjedźcie w niedzielę na konkurs komionickich śpiywek).
Wracajmy do Lachów. Odbył się konkurs w tym roku w Niskowej. Ciekawa relacja w lokalnym portalu sądeczanin.info. Proszę popatrzeć na stroje!


Lachy, Lachowie, Lasi?

A tytułowe pytanie nie jest proste. Ponieważ nazwy wielu tzw. grup etnograficznych pochodzą od przezwisk, tak, nie bójmy się tego stwierdzenia, to niejednokrotni pociągało to za sobą istnienie mianownika liczby mnogiej jakby deprecjatywnego — te Lachy, a nie ci — Lachowie lub Lasi. Pełen szacunek dla lokalnej kultury!